Upadam

Dlaczego zawsze tak jest, że do każdej radości dołączone są przynajmniej dwa smutki? Dlaczego, gdy już myślę, że wszystko zaczyna się układać, gdy już nieśmiało zaczynam wierzyć, że świat się do mnie uśmiecha, a życie jest piękne, to wydarza się coś co boleśnie sprowadza mnie na ziemię i jeszcze mocniej utwierdza w przekonaniu, że było, jest i już zawsze będzie beznadziejnie? Im wyżej uda mi się wspiąć tym mocniej boli, gdy w końcu upadam. I po każdym takim przeżyciu mniej jest zapału by znów zawalczyć i uwierzyć w siebie. Mówi się jednak, że to co nie zdoła zabić – wzmocni. W moim odczuciu jest tak: co nie zabije to ubogaci. Da nowe doświadczenie i pewną wiedzę. A to nie zawsze umacnia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.